Czasem mam wrażenie, że świat stanął do góry nogami. W zasadzie to nie wrażenie tylko rzeczywiście tak jest…
Kiedyś byłam przekonana, że zwierzęta, które zjadam właśnie po to są. Nie mogłam patrzeć jak ktoś rozkrajał kurę albo patroszył rybę, ale jak już były przyrządzone, to zjadałam ze smakiem, w ogóle nie zastanawiając się nad tym co robię. Było to po prostu oczywiste – wszyscy jedzą mięso i piją mleko, więc ja też. Widziałam reklamy uśmiechniętych krów na pastwisku i wierzyłam, że tak jest. Zrzuciłam odpowiedzialność za hodowanie i zabijanie zwierząt na innych ludzi, więc nie czułam wyrzutów sumienia. Kiedy czegoś nie widzimy i nie przykładamy do tego bezpośrednio ręki łatwo jest udawać przed sobą, że to nie istnieje. Oczywiście nie robiłam tego świadomie, jak większość ludzi. My po prostu nie zastanawiamy się nad tym. Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych rzeczy od urodzenia, a każde odejście od schematu wzbudza w nas strach.
Zobaczyłam w swoich zachowaniach bardzo wiele sprzeczności. Od zawsze miałam w domu dużo zwierząt, kochałam je i dbałam o nie. Kiedy spotykałam na ulicy jakiegoś psiaka zawsze się z nim witałam. Dlaczego więc jedne zwierzęta tak bardzo kochałam, a inne codziennie zjadałam? bo są gorsze? mniej inteligentne? bez uczuć? Absolutnie nie! w Chinach zjada się psy, gdzieś indziej konie, a jeszcze gdzieś indziej żółwie, które są u nas pod ochroną. Zrozumiałam, że nie ma różnic pomiędzy tymi zwierzętami. Wszystkie czują, wszystkie chcą przetrwać i wszystkie zostały stworzone po to, aby żyć na naszej planecie. Zauważyłam też, że surowe mięso mnie obrzydza, a nie przyprawione w ogóle nie byłoby zjadliwe…dziwne odruchy jak na „drapieżnika” lub wszystkożercę.

Dlaczego o tym mówię? Chciałabym Wam przedstawić najpierw kilka statystyk.

  • 60 mld – tyle zwierząt zabijanych jest rocznie po to aby trafić na nasze stoły! Dla porównania, na świecie żyje 7 mld ludzi… liczba jest niewyobrażalnie wysoka!
  • W Polsce zabijamy 470 mln zwierząt rocznie, to jest ponad milion dziennie, tysiąc na minutę…
  • 2000 tys zwierząt – tyle średnio człowiek zje w ciągu swojego życia.

Do czego dążę? Skończyły się czasy, kiedy człowiek musiał polować, aby przetrwać i wyżywić rodzinę. Jedno zwierzę musiało wtedy wystarczyć dla wszystkich na kilka dni. Dziś w naszej zachodniej cywilizacji wszystkiego jest pod dostatkiem, w zasadzie aż za dużo. Produkujemy masowo śmieciowe jedzenie, a potem masowo chorujemy. Podobnie zaczęliśmy „produkować” zwierzęta. Zamknęliśmy je w ciasnych boksach, pozbawione dostępu do ruchu i świeżego powietrza. Młode oddziela się od matek, co uniemożliwia im wykonywanie naturalnych odruchów. Wiele ginie z powodu koszmarnych warunków. Zwierzęta faszeruje się sterydami i hormonami, aby szybko urosły i dały jak najwięcej mięsa. Małe przydomowe hodowle zamienia się na masowe obozy zagłady, które traktują zwierzęta jak produkt, jak rzecz. Chodzi tylko o jak największe zyski. Nie łudźmy się, że mięso z promocji w markecie było „humanitarnie” wyprodukowane. Zwierzęta naprawdę na tym cierpią. Miliardy zwierząt rocznie cierpi, ponieważ ludzie chcą mieć dużo i tanio. Produkty zwierzęce jemy na śniadanie, obiad i kolację, a przecież wiadomo, że ich nadmiar powoduje wiele chorób (o tym w kolejnych wpisach).

W internecie bardzo łatwo znaleźć filmiki przedstawiające masowe hodowle z ukrytej kamery, niektóre niestety bardzo brutalne…

Zachęcam Was do obejrzenia tego krótkiego filmu na temat hodowli:

Sprawdziłam to wszystko. Nie chciałam wierzyć, że tak można, że tak jest naprawdę. Nie chciałam brać już udziału w tej rzezi i przestałam jeść mięso. Zrobiłam to zarówno dla zwierząt, jak i dla swojego zdrowia.
Nie namawiam Cię abyś zrobił to samo. Zachęcam Cię jednak do tego abyś sprawdził jak jest naprawdę i dokonał własnego wyboru 🙂 Podejmujmy świadome decyzje, bo nie ma nic gorszego od obojętności. Nie dajmy wyręczać się naszej cywilizacji, weźmy życie w nasze ręce – dla nas, dla zwierząt, dla naszej planety 🙂